niedziela, 20 czerwca 2010

26

bardziej wzruszają mnie cudze dramaty w buffy postrach wampirów, niż moje własne w realnym świecie, jest spoko

wtorek, 25 maja 2010

25

zadziwia mnie mój optymizm i naiwność. a może to psychotropy.

bardzo nie chcę się rozczarować

czwartek, 20 maja 2010

24

moja ostrożność właśnie poszła się jebać i po raz pierwszy zapaliłam papierosa jak moja mama jest w domu. ale mam nadzieję, że o 4.30 nad ranem nie będzie do mnie zaglądać, a do rana się wywietrzy.

nie mogę spać i rozważam dwie opcje: pobiec do s. i całować ją i przytulać przed następne sto lat nonstop albo uderzyć ją w twarz. nie wiem, co bardziej mnie kusi. i tak nic nie mogę zrobić.

moje poczucie bezpieczeństwa poszło się jebać, a to nie jest dobra rzecz, kiedy ma się nerwicę. to w ogóle nie jest dobra sytuacja. chciałabym się nie bać.
jak jestem tylko zła i zawiedziona - jest okej. kiedy chce mi się płakać jest gorzej. nie mogę spać, chociaż tak mam już od dłuższego czasu. kiedyś zasypiałam o 5, teraz zasypiam po 7. (kiedy staram się zasnąć i kiedy się budzę jest najgorzej)



nikt i nic nie może mi pomóc

wtorek, 18 maja 2010

23

nie wiem jaki poziom żenady osiągnęłam płacząc przy 'foundations' kate nash, nawet jej nie lubię mimo mojej słabości do różnych śpiewających panienek.

s. obiecywała mi, że to będzie piękna wiosna, że będziemy leżeć w słońcu i będziemy szczęśliwe. zamiast tego pada deszcz, jest zimno, a ja płaczę przy prawie każdej piosence, jaką usłyszę. (nie ma już pięknych piosenek, są tyko smutne)

bilans ostatnich pięciu dni: 4 wieczory w całości przepłakane. podczas jednego najpierw szlochałam na cały głos idąc ulicą, żeby potem przez jakieś dwie godziny być szczęśliwa. nieźle.

znów jestem w tym miejscu, w którym nie potrafię wstać z łóżka do godziny siódmej wieczorem. albo wcale.

pogardzam sobą przez to wszystko, z resztą już dawno straciłam jakikolwiek szacunek do siebie. schwytam się teraz czegokolwiek, a i tak nie mam specjalnie dużo możliwości. jestem zawiedziona, że nawet xanax nie pomaga.

kiedy tylko o niej pomyślę serduszko zapierdala mi z taką prędkością, że nie wiem jakie tabletki połykać najpierw, witaj z powrotem nerwico. (i w pewnym momencie stwierdzam, że to nie tak źle, jak trafię do szpitala NIE BĘDZIE MOGŁA mnie zostawić)

wiem tylko, że po tym wszystkim, co ostatnio przeżyłam, fizycznie nie mam siły na rozstanie i przeżywanie największego bólu jaki można sobie wyobrazić. po prostu nie mam siły, to nie ma szans dobrze się skończyć

piątek, 14 maja 2010

22

wszystko, co teraz się dzieje jest bardzo smutne i bardzo prawdziwe