skłamałam dziś psychiatrze, że zasypiam około czwartej, bo wstydziłam się powiedzieć, że o szóstej, czasem o ósmej. wystarczająco źle było mi z tej okazji, że spóźniłam się 35 minut. (wizyta trwa 45.)
moim największym sukcesem w tym miesiącu jest tylko 15 minut spóźnienia na inaugurację roku szkolnego o 10 rano.
cały czas studia się nie zaczęły, cały czas jestem nimi całkiem podekscytowana. jeszcze półtora tygodnia i czeka mnie nowe, ekscytujące życie. tym bardziej ekscytujące, że trzy lata temu straciłam umiejętność uczenia się. (dziś starałam się nauczyć robić ptaszka z origami i też mi nie wyszło. ale to chyba inna para kaloszy.)
w międzyczasie spotkało mnie kilka smutnych rzeczy, ale postanowiłam o tym nie myśleć. skupiam się na planowaniu najbliższych dni, rok szkolny = rok serialowy, a te przecież same się nie obejrzą.
wszystko po staremu.
2020-09-17 15:00
5 lat temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz