Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przegrywam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przegrywam. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 maja 2010

21

sama się prosiłam o te dramaty, no to mam za swoje. tym razem nawet mnie ruszyły różne smuteczki i problemy, ale nie ma nic, z czym by sobie nie poradził xanax (zacznie działać za jakieś 20 minut i będzie spoko, hurra). nie dość, że samej sobie muszę wmawiać, że wszystko będzie dobrze, to jeszcze innym ludziom, to nie jest najlepsza sytuacja.
z plusów kilku ostatnich dni: po raz pierwszy od 3 lat sprzątnęłam swój pokój, zajęło mi to dwa dni, ale jak skończyłam, poczułam się zajebiście. poza tym zaczęło mnie nudzić oglądanie filmów całymi dniami i mam ochotę zrobić coś ze swoim życiem, krok do przodu. chciałabym jeszcze chodzić spać o normalnej godzinie (przynajmniej o 3, nie o 6) i nie budzić się o 9 z wrażeniem, że już nigdy nie uda mi się zasnąć. jestem okropnie zmęczona i zirytowana swoim życiem. ale wszystko będzie dobrze (za 15 minut, jak zadziała xanax).

poniedziałek, 25 stycznia 2010

11

boję się iść spać, bo ostatniej nocy śniło mi się, że:

przyłapałam moją dziewczynę jak zdradza mnie z moją przyjaciółką z dzieciństwa. co prawda w pięknej scenerii (nadmorskie miasteczko - połączenie krynicy morskiej i rzymu, plaża nocą, wydmy), ale jakoś mnie to nie pociesza. ja w tym czasie byłam zajęta ignorowaniem zalotów mojej podstawówkowej sympatii. potem podsłuchałam jeszcze bardzo dziwną rozmowę mojej babci z s., ale nad tym nie chcę się nawet zastanawiać.

byłam na wycieczce z siostrami zakonnymi, które uczyły mnie w gimnazjum i polonistą z liceum, najpierw czułam się trochę jak w pikniku pod wiszącą skałą, potem okazało się, że wycieczka jest pielgrzymką i bardzo długo wchodziliśmy na okropnie wysoką wieżę, pod koniec dowiedziałam się, że to miejsce, gdzie ludzie zostają ukrzyżowani; koleżanka ze szkoły s. otarła mi twarz dziwną chustką, wtedy wiedziałam, że to koniec.

trzeciego snu nie mogę sobie w pełni przypomnieć, wiem tylko, że zamieszkałam z kobietą podobną do maryann z true blood, która najpierw udawała, że się mną opiekuje, żeby okazać się szatanem; były pościgi, podróże w czasie i masa pułapek w które oczywiście wpadałam.

za każdym razem w pewnym momencie orientowałam się, że to sen i ze wszystkich sił starałam się obudzić, ale nie mogłam, ostatni raz miałam tak w wieku 7 lat. nie wiem czy to zasługa xanaxu czy czegoś innego, ale nie chcę tak więcej.




przez większość czasu nie wiem co się ze mną dzieje.



i chyba za bardzo rozszalałam się z tym blogowaniem

10

nawet jeżeli wszystko kończy się sto razy lepiej niż mogło i da się udawać, że jest w porządku, to i tak nie omijają mnie smuteczki i upokorzenia.

(i chyba jednak jestem emo nastką, jeżeli wzruszają mnie piosenki słabych lesbijskich zespołów. cały czas strasznie przegrywam, zastanawiam się kiedy wreszcie zacznę wygrywać, bo jestem tym wszystkim bardzo, bardzo zmęczona)


sobota, 23 stycznia 2010

7

tabletki, które miały mi pomóc, tylko zrobiły mi krzywdę, no i jak tu ufać czemukolwiek na tym świecie? w związku z tym postanowiłam zrobić jak moja babcia i żyć serialami (na dziś: lie to me), czekając na jakieś dobre niespodzianki, dla odmiany.

/ostatnia miła niespodzianka - to na żywo:



ja vs świat - 1 : 8

poniedziałek, 18 stycznia 2010

6

przez jeden dzień wydawało mi się, że jest nienajgorzej i może tabletki już zaczęły działać, ale okazało się, że to była tylko zmyłka, wcale nie działają i dziś na każdym kroku czycha na mnie milion stresów, bolących serduszek i zawrotów głowy. mam dość, a nie pomagają już ani ładne książki, ani seriale.

niedziela, 3 stycznia 2010

1

z tej okazji, że ostatnio trochę czuję się jak czternastolatka (i słucham fiony apple, koniecświata) postanowiłam założyć blogaska, juhu! znów lepiej mi się żyje w internecie, całymi dniami oglądając na zmianę dextera i how i met your mother (nie sądziłam, że kiedykolwiek będzie mnie to śmieszyć), marzę o wycieczce na zimny koniec świata (islandia), boję się zmian, ale trochę ich potrzebuję. plany na dziś/jutro: mniej stresu, więcej melisy z pomarańczą, więcej ffffound.com (ulubione na dziś: http://ffffound.com/image/5a879d29d77b4a468b868bb2db58958330a05d97), upiec muffiny. 
może powinnam zacząć do nowa, wyznaczając sobie takie właśnie proste cele, nic bardziej skomplikowanego, żadne studia, żadne dramaty (chciałam dziś uszyć na poduszce napis let's stay together, ale teraz mi smutno i już tego nie zrobię). 
+nie umiem wymyślić sobie statusu na fb częściej niż raz na dwa tygodnie, więc nie wiem jak wyobrażam sobie pisanie blogaska (pomijając fakt, że z pięć lat temu zapomniałam po co to się robi)