jakoś nigdy nie udaje mi się pogodzić z czymkolwiek złym, co mnie spotyka, za każdym razem wydaje mi się to koszmarnie niesprawiedliwe i jestem w stu procentach przekonana, że powinny mnie spotykać same dobre rzeczy i że mi się to należy. od miesiąca jestem obrażona na cały świat, za wszystkie nerwice, lęki, lekarzy i tabletki. przez cały czas dwie rzeczy ratowały mi życie, z resztą nie tylko jak jest najtrudniej, ale w ogóle. i jeżeli w takim momencie ktoś zabiera jedną z tych rzeczy, to nie wiem, co mam zrobić. płakanie i tupanie nóżką nie pomaga, więc co mi pozostaje?
+ nie jestem emo nastką, tylko nią:

za to że jest trudny światu należy się pogarda. noale. nie wiem czemu zawsze kiedy ma zacząć się pogarda WTEM! spada jakiś dobry blast. na przykład Ważne Osoby wysyłają piosenki. ;____;
OdpowiedzUsuń